LIFESTYLE

17 MARCA – NIE JESTEM IRLANDCZYKIEM, ALE ŚWIĘTUJĘ – DLACZEGO?

By on 17 marca 2017

17 marca, klub 27, dzień świętego patryka

DZIEŃ ŚWIĘTEGO PATRYKA

17 marca. Irlandczycy wprowadzają w tym dniu do krwioobiegu hektolitry whiskey, popijając ją niezliczonymi ilościami zielonego piwa i zagryzając czterolistną koniczyną, świętując w ten sposób Dzień Świętego Patryka.

Ja świętuję razem z nimi, mimo iż dogłębna analiza rodzinnego drzewa genealogicznego potwierdziła moje przypuszczenia, że w moich żyłach nie płynie ani mililitr zielonej krwi. Irlandczykiem nie jestem, choćby w jednej szesnastej. Nigdy też tam nie byłem.

Dlaczego więc się podłączam? Czyżbym uznał, że każda okazja jest dobra, żeby się napić? Może i tak, ale akurat tak wyszło, że dziś mam także swoje małe święto. Jak co roku. W tym roku po raz dwudziesty ósmy. Kurde, kawał życia za mną. Kiedy dzisiaj rano wstałem, wziąłem prysznic i spojrzałem w lustro, to sam się sobie ukłoniłem. Pomyślałem sobie – czego Ty człowieku dokonałeś w życiu? I w sumie, wychodzi na to, że dokonałem. Właściwie to trochę przypadkiem, trochę przy okazji i trochę niechcący.

KLUB 27

Coś, czego cały „Klub 27” mi zazdrości. Nie wiesz co to takiego ten klub? Hm, w prostych słowach mówiąc, to takie stowarzyszenie skupiające gwiazdy muzyki, które swoją gotowość do przynależności zgłosiły poprzez przedwczesne dobiegnięcie do mety, konkretnie w wieku 27 lat, najczęściej z powodu przeginania z białym proszkiem ładowanym w każdą dziurę. Nieoficjalnie.

W każdym razie, wychodzi na to, że od dziś wszyscy klubowicze z Amy Winehouse i Kurtem Cobainem na czele mi zazdroszczą. Znaczy zazdrościliby, gdyby żyli. Znaczy w sumie wtedy to by nie zazdrościli. No nic, załóżmy, że gdyby mimo stanu w jakim chwilowo się znajdują, byliby w stanie żywić uczucie zazdrości, to właśnie by je żywili. O!

Lepsze takie osiągnięcie, niż żadne, co? Nigdy nie myślałem, że będę w czymś lepszy od znanych i lubianych, a tu proszę. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Albo leżenia.

NO TO ZA DWA LATA…

Także łączę się mentalnie ze wszystkimi Irlandczykami w zielonych kubraczkach i idę świętować. W sumie w Irlandii musi być dziś niezły szał. Fajnie byłoby połączyć kiedyś ich święto z moim. Może by tak trzydziestka na ulicach Dublina? Wpisuję na listę ‚to do’!

TAGS
o mnie

Siemano z rana! Jestem Marek. Patrzę na otaczający mnie świat z przymrużeniem oka. Lubię się śmiać i w każdej sytuacji staram się szukać pozytywów. W rozmowach często cytuję polskie filmy. Nigdy, ale to przenigdy nie stosuję sarkazmu! Nawet teraz. Mimo, że uwielbiam spać, to nigdy nie ucinam sobie drzemek w ciągu dnia, bo szkoda mi życia. Zapraszam do mojego świata ;-)

Dołącz na facebookU
Szukaj
newsletter
Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do newslettera, aby nie przegapić żadnego wpisu!

Social Media