PODRÓŻE

HEJ ŻÓŁW, PRZYBIJ PIĄTKĘ!

By on 30 września 2016

W poprzednim poście, w którym rozpływałem się w zachwytach nad Gili Meno, wspominałem, że jest to również idealne miejsce na snurkowanie. Przy brzegu jest dość płytko, dla najlepszych wrażeń wizualnych najlepiej odpłynąć kilkadziesiąt metrów. Wiedzą o tym właściciele wypożyczalni sprzętu do snurkowania, którzy oferują wynajęcie płetw na kilka godzin, za cenę równą całodziennemu wynajęciu skutera na Bali. Chętnych nie brakuje.

Obserwacja podwodnego życia podczas snurkowania niesie za sobą subtelne doznanie przebywania w dwóch światach na raz. Niby wciąż jesteś na powierzchni wody, ale zmysłami doświadczasz całkowicie odmiennej, niezwykłej rzeczywistości. Obserwacja podwodnego świata działa jak narkotyk. Wciąż chcesz więcej i zupełnie nie czujesz upływającego czasu.

Wspominałem już, że snurkowanie na Gili Meno daje spore szanse na spotkanie żółwi w ich naturalnym środowisku. Początkowo planowaliśmy skorzystać z oferty jednego z kilku obecnych na wyspie organizatorów wycieczek, gwarantujących spotkanie żółwia. „No turtles, no pay my friend”. Brzmi jak dobra oferta. Przy ustalaniu szczegółów nasz zapał do wykupienia wycieczki nieco osłabł.

-A jak daleko wypływa ta łódka?

-No tak jak tamta, co ją tam widzicie.

-Tak jak tamta, co jest od brzegu ledwie tyle, że można tam w kilka minut dopłynąć?

-Tak.

-I kasujecie nas za to po 50 ziko od głowy?

-Tak.

No nie powiem. Oferta nie do odrzucenia. A jednak odrzuciliśmy.

Po krótkiej rozmowie z napotkanym w barze, upalonym rastafarianinem (swoją drogą fenomen. Na wyspie nawet słodkiej wody nie ma, ale zielsko to zawsze skołują), dowiedzieliśmy się, że z samego rana lepiej odpuścić morskie kąpiele ze względu na duże natężenie meduz, ale jeśli szukamy żółwi, to najlepiej spróbować w okolicach 12:00 na północno-wschodniej części wyspy.

Poszliśmy za jego radą, co zaowocowało niezwykłym spotkaniem. Na głębokości ok. 2 – 3 metrów pływał sporych rozmiarów żółw, który przyjął nas na prywatnej audiencji i chętnie pozował do zdjęć.

Po kilku fotkach i przybiciu piątki podpłynęliśmy do tłumu jeleni, którzy na nieco większej głębokości wyskakiwali właśnie z łódki, by zobaczyć gwarantowanego żółwia, który okazał się być ledwo widocznym punktem, leżącym na głębokości kilkunastu metrów. I to wszystko za 5 dych. No interes życia.

Zbiorowa obserwacja żółwia. Gwarantowanego.

Zbiorowa obserwacja żółwia. Gwarantowanego.

To małe, to to tamto, to żółw. Gwarantowany. Za 5 dych.

To małe, to to tamto, to żółw. Gwarantowany. Za 5 dych.

Po powrocie na płytsze miejsce, trafił nam się jeszcze jeden okaz, który koniecznie nalegał na selfie. Takiemu słodziakowi ciężko odmówić. Nawet kasy od niego nie wziąłem. Poniżej zdjęcia i film z podwodnej eskapady.

zrzut-ekranu-2016-09-29-o-15-01-41

zrzut-ekranu-2016-09-29-o-15-06-39

zrzut-ekranu-2016-09-29-o-15-13-06

No i film. Koniecznie zmień w ustawieniach jakość filmu na 1080p HD (trzecia ikonka od prawej, na dole w oknie filmu), bo domyślna jakość to jakiś żart.

Podobało się?

To wbij na Fejsa i zostaw lajka.

A po więcej zdjęć wpadaj na Insta.

TAGS
o mnie

Siemano z rana! Jestem Marek. Patrzę na otaczający mnie świat z przymrużeniem oka. Lubię się śmiać i w każdej sytuacji staram się szukać pozytywów. W rozmowach często cytuję polskie filmy. Nigdy, ale to przenigdy nie stosuję sarkazmu! Nawet teraz. Mimo, że uwielbiam spać, to nigdy nie ucinam sobie drzemek w ciągu dnia, bo szkoda mi życia. Zapraszam do mojego świata ;-)

Dołącz na facebookU
Szukaj
newsletter
Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do newslettera, aby nie przegapić żadnego wpisu!

Social Media