PODRÓŻE

JEŚLI ZDJĘCIA BEZ FILTRA, WYGLĄDAJĄ LEPIEJ NIŻ Z FILTREM, TO JESTEŚ W PIĘKNYM MIEJSCU

By on 25 września 2016

Gili Trawangan, Gili Meno oraz Gili Air, to trzy małe, indonezyjskie wysepki, leżące pomiędzy bardziej znanymi i większymi wyspami – Bali i Lombok. Transport na Gili Islands z Bali jest dość czasochłonny i kosztowny. Według relacji świadków, z Lombok jest to o niebo prostsze, ale kto by tam szedł na łatwiznę.

Bazując na moich doświadczeniach, w Ubud bez problemu kupisz bilet na łódkę do Gili Trawangan, wraz z transportem z hotelu do portu, za około 400.000 – 450.000 wariatów. Nie zdziw się jednak, jeśli ktoś krzyknie Ci nawet milion z hakiem od osoby. Po krótkich, lecz intensywnych negocjacjach prawdopodobnie osiągniecie konsensus, na poziomie zadowalającym obie strony. Jeśli sprzedawca nie będzie chciał nic a nic zejść z ceny, nie przejmuj się. Prawdopodobnie zarzucił jakieś grzybki i stracił kontakt z rzeczywistością. Spróbuj w następnym punkcie, 10 metrów dalej, na pewno się uda. Rekomenduję kupno biletów dwa dni przed planowaną podróżą, ponieważ szukanie czegoś na ostatnią chwilę może skutkować wyższą ceną, albo nawet koniecznością zmiany planów, z powodu wyprzedania wszystkich miejsc.

Dotarcie na Gili Trawangan zajęło nam nieco ponad 4 godziny. Najpierw 1,5 godziny jazdy do portu, następnie drugie tyle na łódce, poprzedzone ponad godzinnym, nadprogramowym oczekiwaniem, gdyż rozkłady jazdy są tam traktowane raczej jako wskazówki, niż twarde reguły, do których trzeba się stosować. Nie mieliśmy jednak najgorzej, gdyż następnego dnia, kiedy w najlepsze wylegiwaliśmy się na plaży, dotarła do nas informacja o wybuchu łódki kursującej na naszej trasie, w wyniku czego śmierć poniosła jedna osoba, a kilkanaście zostało rannych. Powodem była eksplozja paliwa, co z kolei sprawiło, że w drodze powrotnej zajęliśmy miejsca możliwie najdalej od silników.

Fastboat kursujący pomiędzy Bali a Gili Islands.

 

Ważna informacja dla podróżujących na Gili Meno – z Bali nie da się tam dostać bezpośrednio. Trzeba dopłynąć na Gili Trawangan, a następnie przesiąść się na jedną z małych łódeczek, która w kilkanaście minut zabierze nas do raju. Nie chcąc czekać, aż lokalna łódka ruszy o niewiadomej godzinie, zapłaciliśmy za speedboata 75.000 rupii (początkowo chcieli 100.000) i ruszyliśmy od razu.

Lokalny transport kosztuje około 15.000 rupii. Odpłynie, jak się zapełni.

Turyści zwykle decydują się na speedboat, zamiast czekać w pełnym słońcu na odpłynięcie lokalnej łódeczki.

Gaz do dechy, sekund 5 i będziemy na miejscu.

 

Każda z wysepek Gili jest urokliwa. Wybór padł na Gili Meno głównie ze względu na najmniejsze natężenie turystów, jak i idealne warunki do snoorkowania. Ponadto podczas eksplorowania podwodnego świata, przy odrobinie szczęścia, istnieje spora szansa na spotkanie żółwia. Wiele osób jedzie tam z takim celem, nie inaczej było z nami. Jeśli chcesz wiedzieć czy udało się ten cel zrealizować, śledź bloga uważnie. Niebawem pojawi się co nieco na ten temat. Póki co, można zawierać zakłady.

Gili Meno to świetne miejsce na krótki, kilkudniowy urlop, oparty na totalnym lenistwie. Wyspa jest tak mała, że około dwie godziny spaceru wystarczą, aby obejść ją dookoła. Niestety, o ile plaże są raczej czyste, o tyle poza nimi jest tam bardzo brudno. Leżące wszędzie śmieci burzą nieco krajobraz. Dzieje się tak dlatego, gdyż miejscowa ludność standardy czystości ma tam, gdzie Łukaszenka demokrację.

Jedyny dostępny transport po Gili Meno.

 

Ceny jedzenia są nieco wyższe niż na Bali, ale większym problemem jest oczekiwanie na podanie posiłku. Często pomiędzy przyjęciem zamówienia, a podaniem jedzenia upływa dobra godzina, także polecam zamówić coś, nim poważnie zgłodniejesz.

Podsumowując, ciężko tam dotrzeć, na miejscu brudno, nie za tanio, a do tego późnym popołudniem, po odpływie plaża traci sporo swojego uroku. Czyli co, nie warto? Warto. I to bardzo. Dlaczego? Ano dlatego:

Zdjęcia tylko w części oddają piękno Gili Meno. Robione telefonem, bez zastosowania jakichkolwiek filtrów, a i tak jest całkiem nieźle, prawda?

TAGS
o mnie

Siemano z rana! Jestem Marek. Patrzę na otaczający mnie świat z przymrużeniem oka. Lubię się śmiać i w każdej sytuacji staram się szukać pozytywów. W rozmowach często cytuję polskie filmy. Nigdy, ale to przenigdy nie stosuję sarkazmu! Nawet teraz. Mimo, że uwielbiam spać, to nigdy nie ucinam sobie drzemek w ciągu dnia, bo szkoda mi życia. Zapraszam do mojego świata ;-)

Dołącz na facebookU
Szukaj
newsletter
Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do newslettera, aby nie przegapić żadnego wpisu!

Social Media