ROZRYWKA

PITBULL. NIEBEZPIECZNE KOBIETY – CZY WARTO?

By on 13 listopada 2016

Nowy Pitbull. Niebezpieczne kobiety.

„Pitbull. Niebezpieczne kobiety” to jeden z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie filmów tego roku, także do kina musiałem iść już w dniu premiery. Niemal pełna sala kinowa na seansie o godzinie 13 świadczy o tym, że nie tylko ja czekałem na ten film jak smok wawelski na dziewicę. Mimo, że najnowszy Pitbull jest już trzecim stworzonym przez Patryka Vegę, nie traktuję całości, jako trylogii, gdyż, mimo że najnowsza część ma wiele wspólnego z poprzednią o podtytule „Nowe porządki”, to z pierwszym filmem z 2005 roku łączy je jedynie postać Gebelsa.

Poprzedni „Pitbull. Nowe porządki” był rewelacyjny, choć wiele osób narzekało, że brak mu klimatu pierwszego filmu. Faktycznie, nowe filmy są nieco bardziej dosłowne, mniej w nich psychologii i dramatu, za to znacznie więcej akcji. Ci, którzy czytali książki Patryka Vegi doskonale wiedzą, że tłem nowych części są zlepki różnych autentycznych historii, zgrabnie połączone w jedną całość.

Najnowszą część ogląda się świetnie, akcja jest bardzo dynamiczna, a większość osób oglądając świat pieniędzy tak wielkich, że łatwiej je zważyć, niż policzyć, władzy, korupcji, przekrętów oraz policjantów zmagających się z bandytami będzie z niedowierzaniem obserwować przedstawioną historię. Specyficzny język dodaje filmowi autentyczności a także humoru, ale na szczęście jest tylko dodatkiem, a nie całym sensem filmu, jak miało to miejsce w Sausage Party”. Matko, tamten film był tak zły, że z perspektywy czasu aż wstydzę się o nim wspominać.

CHARAKTERYSTYCZNE POSTACI

Zdecydowanym atutem nowego Pitbulla są też znakomicie napisane i odegrane, charakterystyczne postaci. Główny bohater, „Cukier”, grany przez Sebastiana Fabijańskiego zrobił w mojej ocenie dużo lepszą robotę, niż Bogusław Linda jako gangster „Babcia” w poprzedniej części. Mistrzostwo świata zagrała Maja Ostaszewska, która dodaje filmowi niesamowitego kolorytu i wynosi go na wyżyny. Po trailerze miałem nieco obawy o grę Alicji Bachledy-Curuś. Jakoś niespecjalnie pasowała mi do roli dziewczyny gangstera, która w dodatku sama trafiła za kratki. Bałem się, że została tam wciśnięta trochę na siłę, ale zdecydowanie obroniła się swoją grą. Według mnie autentycznie odegrała emocje, które miał poczuć widz.

WSZECHOBECNE TRAILERY

Film był od dłuższego czasu dość mocno promowany w mediach, naturalnym więc wydaje się pytanie, czy wszechobecne zwiastuny pokazały wszystkie najlepsze momenty filmu? W zasadzie tak, większość. Ale sytuacje pokazane w trailerze okazały się być tylko zaczątkiem zdarzeń, które zostały doskonale rozwinięte w filmie. Z pewnością nie jest to ten typ filmu, który wystrzela się w dwie minuty z najlepszych momentów i po seansie widz czuje się oszukany, bo okazuje się, że poza scenami, które promowały film, to w zasadzie wieje nudą. A Nowy Pitbull jest jeszcze lepszy, niż można oczekiwać po trailerze.

TAK, TAK I JESZCZE RAZ TAK!

„Pitbull: Niebezpieczne kobiety” wyszedł super. Co prawda w filmie jest kilka sucharów godnych Ciacha, jak i scen, które mam wrażenie zostały wstawione na siłę, ale całość ogląda się naprawdę z zapartym tchem. Chętnie oglądnąłbym go jeszcze raz. Reżyserowi zdecydowanie lepiej wychodzi robienie kina sensacyjnego, niż komedie, których też kilka mu się… przydarzyło? Tak, przydarzyło to chyba odpowiednie słowo. Na samo wspomnienie o „Last Minute”, aż mnie wzdryga.

Także tego. Kto jeszcze nie oglądał, gorąco zachęcam. Z tym, że radzę wcześniej zarezerwować bilety, bo dział marketingu się spisał i film przyciąga tłumy godne hollywodzkich produkcji. Dodam, że całkiem zasłużenie. Dla lepszego odbioru i zrozumienia, radzę zapoznać się wcześniej z poprzednią częścią. No i co, liczę na to, że w przyszłym roku zobaczymy kolejną część.

TAGS
o mnie

Siemano z rana! Jestem Marek. Patrzę na otaczający mnie świat z przymrużeniem oka. Lubię się śmiać i w każdej sytuacji staram się szukać pozytywów. W rozmowach często cytuję polskie filmy. Nigdy, ale to przenigdy nie stosuję sarkazmu! Nawet teraz. Mimo, że uwielbiam spać, to nigdy nie ucinam sobie drzemek w ciągu dnia, bo szkoda mi życia. Zapraszam do mojego świata ;-)

Dołącz na facebookU
Szukaj
newsletter
Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do newslettera, aby nie przegapić żadnego wpisu!

Social Media