PODRÓŻE

TEGO NIE WIEDZIAŁEŚ O WIETNIAMIE – CZĘŚĆ 1

By on 10 października 2016

Wietnam. Byłem ciekaw tego kraju od dawna. Przed odwiedzinami w Ho Chi Minh, czyli dawnym Sajgonie (jakoś bardziej leży mi ta nazwa, wśród mieszkańców także wciąż funkcjonuje, zamiennie z nową nazwą), sporo naczytałem się o ludziach, zwyczajach, kulturze. Swoją wiedzę opierałem w dużej mierze na relacjach innych blogerów, którzy mieli okazję odwiedzić ten kraj. Wiele osób przestrzega, aby zachować szczególną ostrożność podczas płacenia, gdyż Wietnamczycy lubią wywinąć jakiś numer i skasować nas za coś dwa razy (na przykład w restauracji, z góry po przyjęciu zamówienia, jak i ponownie po zjedzeniu posiłku), naliczyć za coś, czego nie zamawialiśmy, czy też zwyczajnie zapominają podstaw angielskiego, kiedy przyjdzie do wydawania reszty.

Część rzeczy się potwierdziła, z częścią w ogóle nie miałem do czynienia. Czyli jak to w życiu, można trafić różnie. Raz przyoszczędzisz na czymś pięć zeta, innym razem ktoś Cię wydyma. Ale z takim uśmiechem, że nawet się nie zorientujesz, że coś jest nie tak. Nie ma co popadać w paranoję, ale mimo wszystko, warto zachować czujność. Nam osobiście nie zdarzyło się to ani razu, zawsze trafialiśmy na miłe i uczciwe osoby, ale wiadomo, że tak nie musi być zawsze. Faktem natomiast jest, że…

 

1. PIENIĄDZE SĄ DO SIEBIE BARDZO PODOBNE

100k-vnd-lot_1

Szczególnie banknoty 10.000 i 100.000 Dongów bardzo łatwo ze sobą pomylić. Mają podobną wielkość i kolor. Przy wyciąganiu ich z portfela trzeba bardzo zwracać uwagę, w którym miejscu znajduje się kropka oddzielająca zera, bo czasem można trafić na kogoś, kto wykorzystując zamieszanie, przytuli bardziej wartościowy banknot i wcale nie będzie gnał za nami, by wyjaśniać nieporozumienie.

2. BEZ WIZY NIE WJEDZIESZ

Przed planowanym pobytem w Wietnamie, trzeba postarać się o przyznanie wizy. Co ciekawe, zawzięta i niekryta nienawiść Wietnamczyków do Amerykanów wcale nie przeszkadza im w przyjmowaniu do kasy dolarów. Pierwszy etap to podanie swoich danych osobowych i dokonanie przelewu na 19 USD. W ciągu 2-3 dni otrzymujemy na maila promesę wizową, którą trzeba wydrukować i zabrać ze sobą. Po przylocie wypełniamy jeszcze jeden papierek, w którym nieco bardziej obnażamy się ze swojej prywatności, dokładamy do pakietu zdjęcie (wszędzie można przeczytać o dwóch, od nas wzięli po jednym), znów wyskakujemy z kilku zielonych banknotów (w naszym przypadku opłata wynosiła 25 USD za wizę jednokrotnego wjazdu, ważną 30 dni) i możemy ruszać przed siebie.

Przed planowanym pobytem w Wietnamie, trzeba postarać się o przyznanie wizy. Co ciekawe, zawzięta i niekryta nienawiść Wietnamczyków do Amerykanów wcale nie przeszkadza im w przyjmowaniu do kasy dolarów. Pierwszy etap to podanie swoich danych osobowych i dokonanie przelewu na 19 USD. W ciągu 2-3 dni otrzymujemy na maila promesę wizową, którą trzeba wydrukować i zabrać ze sobą. Po przylocie wypełniamy jeszcze jeden papierek, w którym nieco bardziej obnażamy się ze swojej prywatności, dokładamy do pakietu zdjęcie (wszędzie można przeczytać o dwóch, od nas wzięli po jednym), znów wyskakujemy z kilku zielonych banknotów (w naszym przypadku opłata wynosiła 25 USD za wizę jednokrotnego wjazdu, ważną 30 dni) i możemy ruszać przed siebie.

3. UBOGA OFERTA W MCDONALD’S

Dostępne tylko McFlurry OREO?! Helooooooł, Wietnam, co jest z Wami?!

Jedyne dostępne McFlurry to OREO?! Helooooooł, Wietnam, co jest z Wami?!

4. NIE POTRZEBUJESZ PRZEJŚCIÓWEK

Wietnamskie wtyczki różnią się nieco od naszych, ale kontakty są na szczęście tak skonstruowane, że przyjmują również europejskie wtyczki bez żadnych przejściówek.

5. JEŚLI TAKSÓWKA TO TYLKO BIAŁO-ZIELONA

Wszyscy turyści je polecają. Podobno najsolidniejsza firma. Nie robią żadnych machlojek z taksometrami nabijającymi opłatę za kilometr co 500 metrów itd. Nie korzystałem z innych, biało-zielonymi jeździłem, wszystko było ok. Jednak gdy tylko możesz…

6. KORZYSTAJ Z UBERA

Po przylocie musieliśmy się dostać z lotniska do hotelu, znajdującego się na Bui Vien Street w Dystrykcie 1, jednej z najpopularniejszych noclegowni wśród turystów. Hotel zaproponował nam podstawienie taksówki za 17 USD. Biorąc pod uwagę, że zaraz po wylądowaniu zamówiliśmy w punkcie na lotnisku taksówkę, która zawiozła nas we wskazane miejsce za 10 USD, wygląda na to, że te 7 nadprogramowych dolarów hotel życzył sobie za wydrukowanie SZ. P. SZAKAL na kartce, z którą czekałby na nas pan taksówkarz. Jak tak teraz o tym myślę, mogłem dopłacić. Koniec końców okazało się, że płacąc 10 dolarów i tak przepłaciliśmy, bo ta sama trasa pokonana z taksometrem to koszt około 6,5 USD. Na drogę powrotną, z hotelu na lotnisko zamówiliśmy UBERa, który za tę samą trasę skasował... niecałe 4 dolary. Do szybkiego i taniego przemieszczania się po mieście można także skorzystać ze skuterouberów.

Po przylocie musieliśmy się dostać z lotniska do hotelu, znajdującego się na Bui Vien Street w Dystrykcie 1, jednej z najpopularniejszych noclegowni wśród turystów. Hotel zaproponował nam podstawienie taksówki za 17 USD. Biorąc pod uwagę, że zaraz po wylądowaniu zamówiliśmy w punkcie na lotnisku taksówkę, która zawiozła nas we wskazane miejsce za 10 USD, wygląda na to, że te 7 nadprogramowych dolarów hotel życzył sobie za wydrukowanie SZ. P. SZAKAL na kartce, z którą czekałby na nas pan taksówkarz. Jak tak teraz o tym myślę, mogłem dopłacić. Koniec końców okazało się, że płacąc 10 dolarów i tak przepłaciliśmy, bo ta sama trasa pokonana z taksometrem to koszt około 6,5 USD. Na drogę powrotną, z hotelu na lotnisko zamówiliśmy UBERa, który za tę samą trasę skasował… niecałe 4 dolary. Do szybkiego i taniego przemieszczania się po mieście można także skorzystać ze skuterouberów.

7. KOSZMAR ELEKTRYKA

Zjawisko widoczne także w innych azjatyckich miastach, na przykład w Bangkoku. Ze znanych tylko sobie powodów, kiedy jakiś przewód przestał działać, zamiast go wymienić, dokładali kolejny. Teraz, nawet gdyby chcieli pousuwać niedziałające kable, byłoby to zajęcie bardziej żmudne od szukania wypalonej żarówki w lampkach choinkowych. Więc dokładają kolejne.

 8. ULICZNE JEDZENIE

Pora lunchowa w Wietnamie. Jedzenie uliczne na niskich krzesełkach, to bardzo popularny widok. W zasadzie o każdej porze. Dodatkowym atutem takiej "knajpy" jest fakt, że kiedy przyjdzie więcej klientów, po prostu dostawiają krzesełka na chodniku. A jak chodnika braknie, to na ulicy. Żaden problem.

Pora lunchowa w Wietnamie. Jedzenie uliczne na niskich krzesełkach, to bardzo popularny widok. W zasadzie o każdej porze. Dodatkowym atutem takiej „knajpy” jest fakt, że kiedy przyjdzie więcej klientów, po prostu dostawiają krzesełka na chodniku. A jak chodnika braknie, to na ulicy. Żaden problem.

9. ULICZNI SPRZEDAWCY

Kręcą się całymi dniami i nocami, oferując dosłownie wszystko, od przekąsek, przez papierosy i pamiątki, po książki. W większości strasznie natrętni. Na zamówienie skołują Ci nawet nerkę.

Kręcą się całymi dniami i nocami, oferując dosłownie wszystko, od przekąsek, przez papierosy i pamiątki, po książki. W większości strasznie natrętni. Na zamówienie skołują Ci nawet nerkę.

10. KOŚCIÓŁ KATOLICKI

Pomiędzy świątyniami buddyjskimi, hinduistycznymi i innymi typowymi dla tego rejonu świata, trafiliśmy tu również na kościół katolicki. Różaniec odmawiany po wietnamsku brzmi niesamowicie. Wracam w grudniu posłuchać kolęd. Na zdjęciu kaplica, do której wchodzi się na boso. Do kościoła wpuszczają normalnie, w butach.

Pomiędzy świątyniami buddyjskimi, hinduistycznymi i innymi typowymi dla tego rejonu świata, trafiliśmy tu również na kościół katolicki. Różaniec odmawiany po wietnamsku brzmi niesamowicie. Wracam w grudniu posłuchać kolęd. Na zdjęciu kaplica, do której wchodzi się na boso. Do kościoła wpuszczają normalnie, w butach.

11. MASAŻ

Kiedy idziesz na masaż, bądź przygotowany, że atrakcyjna cena podana na ulotce, może zostać nawet podwojona za sprawą obowiązkowego napiwku dla masażystki. Po masażu, który cennikowo miał kosztować 5 dolarów, otrzymałem karteczkę, na której miałem zaznaczyć na ile jestem zadowolony z usługi (dostępne opcje: bardzo, było cudownie, lepiej być nie mogło) oraz jaki napiwek życzę sobie zostawić za usługę - 3, 5 czy 10 dolarów. Jest to trochę robienie w bambuko, ale uczciwie mówiąc, nawet 8 czy 10 dolarów za masaż, to nie są jakieś olbrzymie pieniądze. Po prostu idąc na masaż nie bież ze sobą wyłącznie odliczonej kwoty.

Kiedy idziesz na masaż, bądź przygotowany, że atrakcyjna cena podana na ulotce, może zostać nawet podwojona za sprawą obowiązkowego napiwku dla masażystki. Po masażu, który cennikowo miał kosztować 5 dolarów, otrzymałem karteczkę, na której miałem zaznaczyć na ile jestem zadowolony z usługi (dostępne opcje: bardzo, było cudownie, lepiej być nie mogło) oraz jaki napiwek życzę sobie zostawić za usługę – 3, 5 czy 10 dolarów. Jest to trochę robienie w bambuko, ale uczciwie mówiąc, nawet 8 czy 10 dolarów za masaż, to nie są jakieś olbrzymie pieniądze. Po prostu idąc na masaż nie bież ze sobą wyłącznie odliczonej kwoty.


Ciekawostek dotyczących Wietnamu nazbierało mi się tak wiele, że aby Cię nie zanudzić, postanowiłem podzielić artykuł na części. Kolejną część znajdziesz TUTAJ.

TAGS
o mnie

Siemano z rana! Jestem Marek. Patrzę na otaczający mnie świat z przymrużeniem oka. Lubię się śmiać i w każdej sytuacji staram się szukać pozytywów. W rozmowach często cytuję polskie filmy. Nigdy, ale to przenigdy nie stosuję sarkazmu! Nawet teraz. Mimo, że uwielbiam spać, to nigdy nie ucinam sobie drzemek w ciągu dnia, bo szkoda mi życia. Zapraszam do mojego świata ;-)

Dołącz na facebookU
Szukaj
newsletter
Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do newslettera, aby nie przegapić żadnego wpisu!

Social Media